Łap Kraków: Czy w Nowej Hucie straszy?

Nie straszy. Czaruje. Stojąc na Placu Centralnym ma się wrażenie, że czas się zatrzymał albo że własnie trafiliśmy do socrealizmu. Równo ułożone ulice, monumentalne budynki, projekt miasta idealnego, szerokie arterie w sam raz na pochody, zamknięte osiedla z bunkrami pod ziemią – witamy w Nowej Hucie!

DSCN6718-horz

DSCN6723-horz

DSCN6747

DSCN6756

DSCN6775

Niesamowita z wyglądu i z historii Arka Pana.

DSCN6793

Magia.

Post jest częścią projektu Łap Kraków.

Reklamy

Nowy cykl: Łap Kraków

łap kraków

Od dwóch lat mieszkam w Krakowie. Było to moje wymarzone, wyśnione miasto, trochę jak takie Eldorado. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Kiedy wcześniej przyjeżdżałam do Krakowa, potrafiłam godzinami siedzieć na Rynku i karmić gołębie, albo szwendać się bocznymi uliczkami zaglądając do okien kamienic. Aż wreszcie zobaczyłam na koncie kandydata na studia status: zaakceptowana! Nacieszyć się nie mogłam. Moim głównym planem było nie studiowanie, a poznawanie miasta.

Po semestrze jakoś o tym zapomniałam. Nie wiem czemu, może wciągnął mnie jednak wir studiów, a może na Miasteczko było dużo bliżej niż na Rynek, a może… Kraków mi spowszedniał? Stał się po prostu miastem, w którym mieszkam, studiuję i pracuję. W którym chodzę spać, a Wawel mam na wyciągnięcie ręki. Chyba w tym cały problem. Gdy jesteś turystą, najlepiej chcesz zobaczyć wszystko, bo druga okazja może się nie powtórzyć. Gdy jesteś mieszkańcem, uważasz, że będziesz mieć jeszcze milion okazji do poznania miasta.

I wtedy okazuje się, że za półtora roku się stąd wyprowadzasz. Panicznie łapiesz się wszystkiego, chcesz odhaczyć każdy punkt na swojej długiej liście „do zrobienia w Krakowie”.

Dwa lata przeleciały mi przez palce. Z mojej długiej listy nie odhaczyłam nawet połowy. Czas to zmienić. Czas złapać Kraków, zanim mi ucieknie. Albo raczej: zanim ja z niego ucieknę. W tym tygodniu cofnęłam się do czasów matury, stworzyłam swoją listę „do zrobienia w Krakowie”, wykreśliłam to, co już zrobiłam, dzielę się nią z Wami i będę sukcesywnie odhaczać kolejne punkty, a efekty zobaczycie na blogu. Jedno jest pewne: to nie będzie nudny rok.

to do in krakow

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć szczegóły.

Teraz zadanie dla Was.

Po pierwsze. Jeśli jesteście z Krakowa, bądź robiliście coś fajnego w tym mieście, pomóżcie mi uzupełnić listę.

Po drugie. Każdy z Was ma na pewno swoją listę rzeczy do zrobienia, której nigdy nie wypełnił. Listę postanowień noworocznych, miejsc do odwiedzenia, słów do powiedzenia bliskim, zdjęć do zrobienia, rzeczy do posprzątania. Znajdźcie je lub spiszcie od nowa.  Sprawdźcie ile już udało Wam się zrobić. To jest najlepszy moment, bo nic tak nie motywuje, jak już skreślone zadania :) Na te punkty, o których zapomnieliście dajcie sobie racjonalną ilość czasu i zacznijcie wypełniać. Powodzenia!