Pocztówki z Mediolanu.

01

Jechałam do Włoch w celu zjedzenia takich ilości makaronu, od których bym pękła. Nie udało się. Ale za to mam dość pizzy na najbliższe sześć miesięcy.

Bardzo często przewidywania różnią się od rzeczywistości i tak musiało też być w przypadku mojej wycieczki do Mediolanu. Skoro już sam przewodnik w rozdziale „miasto w 24h” mówi, że dzień zaczynasz o 9 ponad godzinnym śniadaniem, potem oczywiście Duomo, obiad, siesta, kolacja i impreza, to coś musi być na rzeczy. Liczyłam jednak, że taki opis jest zapowiedzią spokojnego, slow miasta. Brutalnie się zawiodłam.

Czytaj dalej

Jak studiować? Jak robić notatki? Czyli How to Study in College – Walter Pauk.

P1000412

Tydzień temu zaczęłam 6 semestr studiów, więc chyba mogę się nazywać doświadczoną studentką. Mimo to, ciągle szukam sposobów na to, żeby studiować lepiej, wydajniej i efektywniej. Przy okazji prezentacji z rozwojowiec.pl poznałam książkę How to Study in College Waltera Pauka. Chwilę zajęło mi znalezienie jej – w Polsce jest niemal niedostępna, cena na Amazon niewyobrażalna, w Internecie chroniona jak nowa płyta U2, ale udało się ją zdobyć :)

Czytaj dalej

Yummy Mummy – Funky Diskotek

IMG_20150226_164400

Prezentuję płytę, która daje mi kopa (dziś np. przy sprzątaniu) i nie pozwala usiedzieć na miejscu (nawet w samochodzie). Energetyczna, ze świetną gitarą i piosenkami wpadającymi w ucho. Oto Funky Diskotek Yummy Mummy.

To debiut studenckiego zespołu, ale płyta trzyma poziom. Ba, wychodzi poza studenckie standardy. I wcale nie mówię tak tylko dlatego, że zespół jest z mojego miasta, a Jadzia, wokalistka, to dobra znajoma Brodacza i mojej przyjaciółki. Funky Diskotek to naprawdę ciekawa, różnorodna i chwytliwa płyta, której warto posłuchać.

…..

Rymowanki Szymborskiej

DSC_4848

Czytając Szymborską zawsze myślami cofam się do liceum, kiedy mój światopogląd był zupełnie inny niż dzisiaj. Wtedy miałam w sobie takie duże dziecko. Chciałabym, żeby do mnie wróciło.

W Rymowankach jest wszystko to, za co kochamy Wisię: limeryki, moskaliki, odwódki i lepieje. Są nawet podsłuchańce, podsłuchane i spisane przez poetkę. Bardzo lubię do nich wracać, otwierają mi głowę na dobre rzeczy. Ile bym dała, żeby na starość mieć tyle pogody ducha i radości w sobie co Szymborska!

DSC_4854-horz

Do boju! Kończę z biernym „rozwojem osobistym”.

Jakiś czas temu zaczęłam czytać dużo (zwłaszcza blogów) o rozwoju osobistym, oszczędzaniu i minimaliźmie. Czytałam, czytałam, czasem coś wykorzystywałam w życiu, ale generalnie to lubiłam sobie poczytać (chociaż akurat z wcielaniem minimalizmu nie mam najmniejszych problemów).

Ostatnio trafiłam na stronę rozwojowiec.pl i widząc tematy, jakie poruszył tam autor, Damian Redmer, obiecałam sobie, że przeczytam całe archiwum. ALE. Tym razem będę działać. Rady z każdego artykułu będę stosować przez kilka dni, najlepiej tydzień lub dłużej. Zależy od tematu. Wiele na pewno zostanie mi w głowie i będę się starała ich użyć przy najbliższej okazji.

Biorę już udział w Rozwojowniku u Ani Kęski, dzielnie uzupełniam swój zeszyt, ale nie byłabym sobą, gdyby mi czegoś w życiu nie brakowało. Tym razem musi się udać. Tworzę postanowienie z okazji dwudziestego lutego, bo tak.

Kto się przyłącza?

Osobisty filtr informacji

Powiedziałam dość.

Posprzątałam listę znajomych na fejsbuku, znaczną większość tych, którzy zostali, usunęłam z tablicy. Wypisałam się z newsletterów, nawet jeśli autorzy bardzo tego nie chcieli. Przecież i tak nie korzystałam z tych rabatów, i tak nie czytałam nowinek na ich stronach. Już kilka lat temu wyłączyłam grające szkiełko, w którym ktoś z kimś tańczy w coraz to dziwniejszych miejscach, wywlekane są na wierzch czyjeś trudne sprawy, a codziennie o tej samej porze mam szansę dowiedzieć się kto kogo zabił i kto z kim się kłócił. Nie czytam też nawet gazet. Mało interesuje mnie stronnicze zdanie tego czy tamtego autora, wymyślane na siłe tematy felietonów, schematyczne recenzje i kto teraz z kim, za ile i dlaczego. Zawsze lubiłam tylko wiadomości sportowe – tam mówili głównie o sukcesach i dobrych rzeczach.

A dziś postawiłam największy krok. Nawet nie zdawałam sobie sprawy, jak bardzo mnie to niszczyło. Ile z życia mi zabrało.

large

Przestałam obserwować większosć blogów. Przede wszystkim tych rozwojowych, które mieszały najwięcej. Zamiast naprawiać, psuły. Zamiast działać, czytałam. Pozbyłam się z czytnika kilkunastu czy nawet kilkudziesięciu blogów, zostawiając tylko dziewięć tych, które naprawdę zmieniają coś w moim życiu. No bo co interesuje mnie czy ta blogerka zaszła w ciążę, tamta bierze ślub, a jeszcze inna ma nową torebkę.

Przez moje uzależnienie od blogów cierpieli wszyscy, a przede wszystkim mój czas wolny. I tak nigdy nie byłam w stanie trzymać „nieprzeczytanych” na zerze. Czuję, że mogę uciąć jeszcze więcej, a może nawet usunąć konto bloglovin. Byłabym chyba pierwszym blogerem, który nie używa ani jednego narzędzia do rozprzestrzeniania się w sieci.

Od dzisiaj czytam tylko to, co dodaje wartości mojemu życiu. Co jest piękne, potrzebne, kształcące. Co może mnie rozwinąć. I tak też chcę pisać.

A co Ty myślisz o takim podejściu? Też nie lubisz tracić czasu na zbędne informacje czy wolisz być ze wszystkim na bieżąco?

Co czytałam w 2014, dlaczego tak mało i czego nie planuję w 2015?

Ten rok był moją czytelniczą klapą. Mierzyłam w przeczytanie 33 książek. Udało się 18. Tylko i aż. To był zakręcony rok, w którym postawiłam na rozwój osobisty, pod względem „wewnętrznym” i zawodowym. Dużo czasu spędziłam z Brodaczem, po prostu ciesząc się życiem i leżąc brzuchem do góry. Nie uznaję tego za stracony czas – był nam obojgu bardzo potrzebny.

Przez to wszystko miałam mało czasu i chęci na czytanie. Ale kiedy już czytałam, to książki, które zawsze chciałam przeczytać, lub takie, które pomagały poskręcać rozleniwione fałdki w mózgu.

Listę wszystkich możecie zobaczyć niżej. Jest to screen z GoodReads, większość książek przeczytałam po polsku:

books2014

W tym roku, zgodnie z tradycją, chcę przeczytać o dwie książki więcej niż poprzednio, czyli 20. Trzymajcie kciuki!

2015 Reading Challenge

2015 Reading Challenge
lu. has
read 0 books toward her goal of 20 books.
hide

Za co, kulturalnie, pokochałam rok 2014?

książka: Everything That RemainsJoshua Millburn & Ryan Nicodemus – za przypomnienie, o co chodzi w życiu
film: Fight Club, reż. David Fincher – za brutalny obraz minimalizmu
muzyka: A morał tej historii mógłby być taki, mimo że cukrowe, to jednak buraki, Luxtorpeda – za mądrość i pokazanie, że w życiu liczy się dużo więcej niż lans i dobry wygląd
podróże: Liverpool – za odkrycie miejsca dla mnie idealnego do życia
inne: gra Tajemnica ostatniego seansu, powrót Pidżamy Porno (a nie mówiłam?)

Z planów, które zakładałam rok temu, niewiele wyszło. Właściwie oprócz przeczytania większej liczby książek po angielsku (przeczytałam nawet jedną po hiszpańsku!) i zobaczenia chociaż jednej wystawy (Word Press Photo) nie udało się spełnić niczego. Przesuwam je na kolejny rok, chociaż nie łudzę się już, że jestem w stanie zwiedzić Palcem po Mapie całą Amerykę Południową i Łacińską oraz Azję. Są za to duże szanse, że skończę Władcę Pierścieni i wybiorę się do teatru. Ogarnia mnie też trochę przerażenie na myśl, że to będzie rok bez długich podróży. Czas w końcu zacząć dorosłe życie, w którym wakacje nie trwają trzy miesiące. Będę się ratować większą ilością krótszych wyjazdów. Trzeba przecież jakoś przeżyć ;)

Dobrego roku!