Spacer po Lublinie

IMG_20150721_114723Najtrudniej być turystą w swoim mieście. Wydaje Ci się, że znasz je na wylot, w najbardziej turystycznej części byłeś już przecież miliony razy, wiesz, że kiedyś, chyba w średniowieczu, jakiś człowiek założył to miasto, jest nawet jakiś gotycki kościół, potem sprzedawali tu zboże, a jak przyszła wojna, to wszystko zniszczyła. I co tu zwiedzać. A kiedy już wyjdziesz, okazuje się, że wcale tego miasta nie znałeś i już rozumiesz dlaczego przyjeżdża tu tylu turystów.

Czytaj dalej

Nad Morzem

Jednym z powodów, dla których uwielbiam Łódź, jest położenie w centrum Polski. W niecałe trzy godziny można stąd dojechać do Gdańska i czuć się jak w zupełnie innym świecie. Razem z Brodaczem i jego kolegą łapaliśmy na plaży pierwsze ciepłe dni kwietnia.

IMG_20150411_131459

page3

page

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie odwiedzili Zoo. Pojawiliśmy się tam w idealnym czasie – prawie w każdej zagrodzie urodziło się młode. Pierwszy raz widzieliśmy tak małego wielbłąda i malutkie żubrzątka!

IMG_20150412_144058page2

Pocztówki z Mediolanu.

01

Jechałam do Włoch w celu zjedzenia takich ilości makaronu, od których bym pękła. Nie udało się. Ale za to mam dość pizzy na najbliższe sześć miesięcy.

Bardzo często przewidywania różnią się od rzeczywistości i tak musiało też być w przypadku mojej wycieczki do Mediolanu. Skoro już sam przewodnik w rozdziale „miasto w 24h” mówi, że dzień zaczynasz o 9 ponad godzinnym śniadaniem, potem oczywiście Duomo, obiad, siesta, kolacja i impreza, to coś musi być na rzeczy. Liczyłam jednak, że taki opis jest zapowiedzią spokojnego, slow miasta. Brutalnie się zawiodłam.

Czytaj dalej

Nowy cykl: Łap Kraków

łap kraków

Od dwóch lat mieszkam w Krakowie. Było to moje wymarzone, wyśnione miasto, trochę jak takie Eldorado. Kraina mlekiem i miodem płynąca. Kiedy wcześniej przyjeżdżałam do Krakowa, potrafiłam godzinami siedzieć na Rynku i karmić gołębie, albo szwendać się bocznymi uliczkami zaglądając do okien kamienic. Aż wreszcie zobaczyłam na koncie kandydata na studia status: zaakceptowana! Nacieszyć się nie mogłam. Moim głównym planem było nie studiowanie, a poznawanie miasta.

Po semestrze jakoś o tym zapomniałam. Nie wiem czemu, może wciągnął mnie jednak wir studiów, a może na Miasteczko było dużo bliżej niż na Rynek, a może… Kraków mi spowszedniał? Stał się po prostu miastem, w którym mieszkam, studiuję i pracuję. W którym chodzę spać, a Wawel mam na wyciągnięcie ręki. Chyba w tym cały problem. Gdy jesteś turystą, najlepiej chcesz zobaczyć wszystko, bo druga okazja może się nie powtórzyć. Gdy jesteś mieszkańcem, uważasz, że będziesz mieć jeszcze milion okazji do poznania miasta.

I wtedy okazuje się, że za półtora roku się stąd wyprowadzasz. Panicznie łapiesz się wszystkiego, chcesz odhaczyć każdy punkt na swojej długiej liście „do zrobienia w Krakowie”.

Dwa lata przeleciały mi przez palce. Z mojej długiej listy nie odhaczyłam nawet połowy. Czas to zmienić. Czas złapać Kraków, zanim mi ucieknie. Albo raczej: zanim ja z niego ucieknę. W tym tygodniu cofnęłam się do czasów matury, stworzyłam swoją listę „do zrobienia w Krakowie”, wykreśliłam to, co już zrobiłam, dzielę się nią z Wami i będę sukcesywnie odhaczać kolejne punkty, a efekty zobaczycie na blogu. Jedno jest pewne: to nie będzie nudny rok.

to do in krakow

Kliknij w obrazek, żeby zobaczyć szczegóły.

Teraz zadanie dla Was.

Po pierwsze. Jeśli jesteście z Krakowa, bądź robiliście coś fajnego w tym mieście, pomóżcie mi uzupełnić listę.

Po drugie. Każdy z Was ma na pewno swoją listę rzeczy do zrobienia, której nigdy nie wypełnił. Listę postanowień noworocznych, miejsc do odwiedzenia, słów do powiedzenia bliskim, zdjęć do zrobienia, rzeczy do posprzątania. Znajdźcie je lub spiszcie od nowa.  Sprawdźcie ile już udało Wam się zrobić. To jest najlepszy moment, bo nic tak nie motywuje, jak już skreślone zadania :) Na te punkty, o których zapomnieliście dajcie sobie racjonalną ilość czasu i zacznijcie wypełniać. Powodzenia!

Luwr bez kolejki i za darmo.

Jeśli planujecie wypad do stolicy Francji, to pewnie na liście must do macie do odhaczenia Luwr. Stanie nawet kilka godzin w pełnym słońcu w kolejce do słynnej szklanej piramidy nie jest sprawą zachęcającą, zwłaszcza, że w tym czasie bylibyście w stanie obejść w miarę dokładnie część np. skrzydła Sully. Na szczęście jest sposób na to, jak wejść do Luwru omijając kolejkę. Pomysł sprzedała mi Karolina z Bright Hearted, która opisała sprawę dokładnie, choć przyznam, że dla będącego w tamtych rejonach po raz pierwszy – dość mętnie. Dlatego pomyślałam o czymś, co znaleźć można na niektórych ścianach budynku Luwru – mapce z zaznaczonymi „tajnymi” wejściami do muzeum. Dziwne, że turyści ich nie widzą.

Czytaj dalej

Z powrotem w Londynie! Sherlock Holmes, Camden Town i London ZOO.

ldn00

Lubię wracać do Londynu. Chociaż sprawia wrażenie kameralnego, małego, przytulnego miasta, to jest ogromną metropolią, w której mieszają się różne kultury, historie, języki i przekonania. Czuję się tu świetnie i po powrocie do domu tęsknię za tym duchem multiculti, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce, jest akceptowany i równy. Zobaczyłam tu już prawie wszystko, co chciałam zobaczyć. Ale jest jedno miejsce, do którego zawsze wracam. Regent’s Park.

Czytaj dalej

You’ll Never Walk Alone, czyli jedziemy do Liverpoolu! + jak przechować bagaże za darmo

01

Wróciliśmy! Tegoroczne wakacje planowaliśmy z Brodaczem długo. Bogowie Tanich Podróży sprzyjali, dlatego mogliśmy maksymalnie wykorzystać ten czas i zobaczyć aż trzy miasta w ciągu dwóch tygodni i wcale się tym nie zmęczyć. Zaczęliśmy od spełniania marzeń Brodacza, jako pierwszy cel obraliśmy Liverpool. No i przepadliśmy.

Czytaj dalej