Straszne czy prawdziwe: Sąsiady? reż. Grzegorz Królikiewcz

sasiady6

Kiedyś z Brodaczem wracaliśmy z Manufaktury Gdańską w stronę Legionów i zobaczyliśmy zaparkowany na chodniku trochę dziwny autobus z tabliczką „Realizacja filmu SĄSIADY”. Od tamtego momentu wiedzieliśmy, że – nie ważne kiedy ten film będzie grany – musimy go zobaczyć. Zobaczyliśmy go w końcu na Dwóch Brzegach w Kazimierzu Dolnym. I byliśmy wbici w fotele.

Rzecz dzieje się na biednym, zaniedbanym i brudnym Starym Polesiu, w rozpadającej się i wymazanej kibolskimi graffiti famule, w trudnym do określenia czasie. Jest mięso na kartki i sąsiad, który kupił nową Syrenkę, ale jest też nowoczesny hotel Andels, anteny satelitarne i dron. Czas akcji nie jest tutaj chyba tak ważny, problematyka ma być aktualna dla każdego pokolenia.

sasiady3

Mamy więc historię osadzoną w niszczejących famułach, podzieloną na krótkie fragmenty – każdy opowiada o innym sąsiedzie .Pokazuje to, jak bardzo różni ludzie mieszkają obok, a mimo wszystko tak bardzo podobni. Znamy te historie. Kobieta, która czuje się niedoceniana przez męża, zaczyna go zdradzać. Kolejna potrzebuje bliskości tak bardzo, że prosi męża, by ją bił, jak to dzieje się u sąsiadów. Mamy też opowieść o kobiecie, która ponad śmierć kocha swojego męża, mimo że ten ją bije i odszedł. Jest wariat, jest prostytutka, jest ksiądz i jest lekarz. Jest w końcu szczelina pomiędzy budynkami, przez którą każdy próbuje przejść albo wspiąć się po niej na dach.sasiady1

Sąsiady to film przepełniony abstrakcją, surrealizmem, dziwactwem. Trochę jak w Murakamim, trochę jak u Antonisza. Przez to bardzo trudny. Lub tylko taki udaje. Ze słów reżysera na spotkaniu po seansie można było wywnioskować, że sam go do końca nie rozumie. Może nie znam się na sztuce, ale lubię, kiedy daje mi ona jakieś wskazówki, jak mam ją czytać. Taki przewodnik. Nawet jeśli miałabym znaleźć ich znaczenie za kilka lat, bo dziś jestem jeszcze za głupia. W tym filmie tego nie ma. Są pojedynczo rzucane abstrakcyjne sceny, gdzie widz na siłę stara się szukać symboli, których tam po prostu nie ma. Tak, jakby twórcy kierowali się trochę zasadą „zróbmy to, zanim dotrze do nas, że to bez sensu”.

sasiady5

Kolejną kwestią, która mnie boli, to nasilanie schematu brzydkiej Polski. Pan Królikiewicz powiedział przed pokazem, że zrobił ten film po to, żeby pokazać kolejnym pokoleniom jak wyglądał kiedyś świat. Jeśli tak wygląda teraz (lub wyglądał kilkanaście lat temu) świat, to chyba coś przesypiam. Boli mnie skupianie się na brudzie, brzydocie, zniszczeniu, menelstwie, które filmowcy coraz częściej zapisują, żeby pokazać komuś, kto dzisiejszej Polski nie zna. Dlaczego akcja nie dzieje się na pięknie odbudowanej Piotrkowskiej, w czasie Festiwalu Światła? Dlaczego nie pokazuje młodych studentów i absolwentów pełnych energii do rozwoju, pracujących w jakiejś korporacji, a wieczorami biegających po Parku Helenów albo na Zdrowie. Tak wygląda teraz Łódź. Nawet Stare Polesie to już nie bezrobocie i brud – może nie jest najbezpieczniejszym miejscem na ziemi, gdzie na chodnikach rosną poziomki, a umięśnieni panowie zamienili dres na garnitur, ale odradza się z tych popiołów. Ma w końcu tyle pięknych kamienic i ogromny potencjał, który w końcu zaczyna być wykorzystywany.

Proszę Was, Panowie i Panie za kamerami, jeśli chcecie pokazać Polskę światu, nie naginajcie prawdy, nie kłamcie. Pokazujcie ją, taką, jaką jest, a nie taką, jaka urodziła się w Waszej głowie.

Advertisements

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s