Pocztówki z Mediolanu.

01

Jechałam do Włoch w celu zjedzenia takich ilości makaronu, od których bym pękła. Nie udało się. Ale za to mam dość pizzy na najbliższe sześć miesięcy.

Bardzo często przewidywania różnią się od rzeczywistości i tak musiało też być w przypadku mojej wycieczki do Mediolanu. Skoro już sam przewodnik w rozdziale „miasto w 24h” mówi, że dzień zaczynasz o 9 ponad godzinnym śniadaniem, potem oczywiście Duomo, obiad, siesta, kolacja i impreza, to coś musi być na rzeczy. Liczyłam jednak, że taki opis jest zapowiedzią spokojnego, slow miasta. Brutalnie się zawiodłam.

Katedra Duomo rzeczywiście jest fantastyczna. Szczególnie jeśli wdrapać się na szczyt i oglądać ośnieżone Alpy niemal otaczające miasto. Muzeum techniki jest tak ogromne, że spędziliśmy tam prawie cały dzień, nawzajem tłumacząc sobie jak działają różne biochemiczne mechanizmy i silniki gwiazdowe. Spokój i trochę wolności od ulicznych naciągaczy znaleźliśmy na dziedzińcach Zamku Sforzów i w Parku Sempione. Mogliśmy też w końcu nacieszyć się prawdziwym, ciepłym słońcem, którego w lutym w Polsce jeszcze nie było.

Jednak mieliśmy wrażenie, że większość czasu nad nami latało coś, co nie pozwalało zakochać się w tym mieście. Począwszy od marnej jakości hotelu za wygórowaną cenę (chyba wchodzę już w ten wiek, w którym człowiek szuka wygody, a twarde łóżko piętrowe w dwudziestoosobowym dormie zaczyna przeszkadzać), przez naganiaczy na każdym kroku i brak duszy (przynajmniej w naszej definicji tego słowa, po dość krótkim pobycie), po ceny, które zwalają z nóg.

Obecność na każdej ulicy dizajnerskich butików, w których drzwi otwiera portier w rękawiczkach i dobrze drogo ubranych Mediolańczyków dodatkowo sprawiała, że przeciętny student-Polak z plecakiem i 60 euro w kieszeni czuł się w tym mieście jak zostawiony na deszczu mops. Dobrze, że w pociągu do Bergamo mogliśmy już poczuć się swobodnie. Słysząc wokoło rozmowy bez zadęcia w kilku językach, widząc ludzi takich jak my – z plecakami i w wygodnych ciuchach, zdjęliśmy buty, nabraliśmy prędkości 150km/h i poszliśmy spać. Po to, aby za godzinę obudzić się w innym świecie.

page

03

page2

Advertisements

3 thoughts on “Pocztówki z Mediolanu.

  1. Pingback: Filmy, które oglądałam w kwietniu (w tym jeden, którego byście się po mnie nie spodziewali!) |

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s