Romantyczny weekend w Paryżu, czyli jak dotknął nas syndrom paryski.

paris00

Bagietki, makaroniki, wino, sztuka i miłość w powietrzu okraszone widokiem wieży Eiffela o zachodzie słońca. Wygląda jak kadr z filmu o Paryżu? I tylko tym jest! W rzeczywistym starciu Paryż jest zupełnie inny niż to sobie wyobrażamy…

Nie wiązaliśmy tak dużych nadziei z tym miastem, jak niektórzy tam podróżujący. Właściwie to chcieliśmy je tylko odhaczyć na długiej liście miejsc do zobaczenia i przekonać się, co w Paryżu kochają takie tłumy ludzi. Scenarzyści i reżyserzy, pisarze i telewizja stworzyły ze stolicy Francji oazę artystów i centrum dobrego smaku. Planując podróż, ma się w głowie wielkie myśli, ogromne nadzieje i niesamowite wyobrażenia. Jadąc, cieszymy się, że zobaczymy osławioną wieżę Eiffela, piękną Giocondę w Luwrze i monumentalny Panteon. A stawiając stopę na paryskiej ziemi nagle spada na nas kowadło.

Tak naprawdę, Paryż jest brzydki i nieprzystępny. Wymyślono coś takiego, jak syndrom paryski. Cierpią na to podobno głownie Japończycy, Polakom nie grozi, a mimo to, słyszę ostatnio sporo głosów potwierdzających moje zdanie. Ciekawy artykuł o tym przeczytacie tutaj.

paris02

Turyści, wszędzie turyści! Tutaj na przykład zasłonili schody (obok autobusu) do podziemnego przejścia pod Łuk Triumfalny.

Dobra, nie liczyliśmy na romantyczny weekend, ale chcieliśmy spędzić trochę czasu razem, dobrze się bawiąc. Już od początku Paryż starał się nam to uniemożliwiać w każdy sposób. Nic to, że po całonocnej podróży autobusem, nie mogliśmy uświadczyć czegoś nawet trochę przypominającego toaletę na całym dworcu z uwagi na wczesną godzinę (7.30 rano, heloł, ludzie o tej porze już siedzą nawet w biurach…), nie mówiąc nawet o przechowalni bagażu. Są jakieś 3 na cały Paryż. Uznaliśmy więc, że lepiej będzie się zabrać do hotelu i tam liczyć na łaskę przydzielenia zarezerwowanego pokoju wcześniej niż ktokolwiek na recepcji sobie wyobraża. I tu pojawiają się schody. Dosłownie. Dziesiątki (jak nie setki) schodów – bo Paryżanie nie znają czegoś takiego jak schody ruchome lub winda, które znacznie ułatwiają poruszanie się po metrze turystom z bagażami, niepełnosprawnym i rodzicom z wózkami (ok, znają, ale bardzo rzadko stosują). Samo metro, choć dobrze oznaczone, też sprawia trochę kłopotu. Zostało wyznaczone kompletnie bez pomysłu i chyba bez wiedzy do czego służy. Bo w Paryżu bynajmniej nie służy do szybkiego przemieszczania się z punktu A do B. Tak poskręcanych i tak bezmyślnie wyznaczonych linek w życiu nie widziałam! Do tego przystanek na przystanku, już lepiej iść piechotą, bo szybciej (biorąc pod uwagę ilość schodów, jaką trzeba pokonać schodząc na peron). Jedynym mądrym pomysłem w tym całym zamieszaniu jest puszczenie kolejki mostem NAD Sekwaną, zamiast kopać tunel i dodawać sobie pracy.

paris03

paris04-horz

Luwr na zachętę.

paris09

Nieprzyjazność Paryża przejawia się także w kompletnym nieprzygotowaniu pod turystów, których podobno jest tu więcej niż w którymkolwiek innym europejskim mieście. Miejscowi stawiają sprawę prosto – skoro przyjeżdżasz do naszego miasta, to chyba logiczne, że jego topografię masz w głowie. Po co komu słupy z planami okolicy, drogowskazy na Luwr czy Panteon i tak każdy wie, gdzie są i jak tam dojść z tej czy tamtej stacji metra. Nigdy nie myślałam, że w miejskiej dżungli będę zmuszona używać KOMPASU. Inaczej się nie dało dotrzeć do celu bez nadrabiania kilometrów.

paris06

Znajdź jedną rzecz, której nie powinno być na tym zdjęciu.

paris07

 

Nie warto pytać Francuza o drogę. To nie jest tak, że oni nie znają angielskiego. Im się tylko nie chce go używać. Dlatego na pytanie po angielsku dostaniesz odpowiedź po francusku. W drugą stronę też to działa – uczysz się tego języka od lat i chcesz go w końcu użyć? Nie wysilaj się, Francuz i tak rozpozna, żeś nie tubylca i odpowie Ci, a jakże, po angielsku. Niestety mają wśród siebie też tak zadufane w sobie duszyczki, które nawet nie chcą podjąć się trudnej sztuki opanowania jakiegokolwiek języka obcego. I nie mówię tu o osobach 50+, tylko licealistach i studentach…

 

paris08

Czas na ostatnią obserwację. Paryski szyk nie istnieje. W tym mieście dbają o siebie wyłącznie mężczyźni i to chyba oni zawyżają średnią tego znanego gustu Paryżan. Paryżanki to prawie obraz nędzy i rozpaczy. Ciężko uświadczyć jakąś choć lekko pomalowaną, ubraną w coś innego niż beżowe rybaczki i rozciągnięty, nieciekawy top na wąskich ramiączkach. To się nazywa nie poddawanie się presji otoczenia.

paris10a-horz

Centre Pompidou. Futurystyczny budynek, opleciony systemem kolorowych rur, który mieści m.in. Muzeum Sztuki Współczesnej i główną bibliotekę publiczną Paryża. Rury w rzeczywistości są elementami instalacji sanitarnych, elektrycznych i komunikacyjnych (ruchome schody również są na zewnątrz). Wyciągnięcie ich z budynku pozwoliło na powiększenie powierzchni wystawowych. Place przed Centre gromadzą odpoczywających mieszkańców i ulicznych artystów.

paris11

Ale to nie jest tak, że Paryż ma same minusy. Mają tam podobno dobre wino i wypieki (nie wiem, piliśmy cydr zagryzając chlebem tostowym z dżemem), stare, ładne kamienice (na mój gust Kraków ma podobne), zielone parki i ogrody (pewnie bez turystów prezentują się jak milion dolarów) i fajne Zoo, ze szczęśliwymi zwierzakami.

paris13

Zwierząt w Zoo jest mało, ale za to mają ogromne przestrzenie. Chodząc alejkami ma się czasem wrażenie, jakby było się na safari, tak trudno jest dojrzeć zwierzęta w ich rozległych zagrodach. Podobnie jak w Londynie, jest tu kilka otwartych wybiegów, bez klatek. To, co podobało mi się najbardziej, to łączenie zagród – część gatunków żyje z innymi, podobnie jak w naturalnych warunkach (np. żyrafy z antylopami a nosorożec z zebrami).

paris14
paris15a-horz

paris16-horz

Kto zgadnie jak nazywa się to zwierzę? Podpowiem, że innym zwierzętom dobrze się na nim siedzi.

Czy dopadł mnie syndrom paryski? Jak najbardziej. Czy jest to miejsce na spędzenie romantycznego czasu z ukochanym? Tak, ale poza zasięgiem miejsc turystycznych. Czy kiedyś wrócę do Paryża? Oby nie!

Poza turystyczne rejony chodzili Justyna oraz Miniomki. Wrażenia mają lepsze, może coś w tym jest :)

paris12

W następnym poście zdradzę Wam, jak bez kolejki wejść do Luwru. Stay tunned!

Advertisements

7 thoughts on “Romantyczny weekend w Paryżu, czyli jak dotknął nas syndrom paryski.

  1. A co do opowiedzi po francusku – u mnie było wręcz przeciwnie. Wszyscy mówili świetnie po angielsku, nawet stari ludzie, wszyscy też byli bardzo pomocni:)

  2. Całkowicie zgadzam się. Paryż jest przereklamowany, brudny, ponury, a ludzie nieuprzejmi. Jak to kiedyś ktoś ładnie ujął „Paryż jest wart odwiedzenia, jeśli ma się garść zbędnych pieniędzy i wszystkie ciekawe miejsca już się widziało”.

  3. O matko jakie mamy inne spojrzenie na Paryz i z ilowa stwierdzeniami sie nie zgadzam:) Akurat jestem przed czwartym moim wyjazdem do tego miasta i choc byla to milosc od drugiego wejrzenia, to od razu nie zgodze sie z tym, ze Paryz jest brzydki…No ale nie sile sie na wyjasnienia, bo oze to kwestia gustu;) O ile 10 lat temu rzeczywiscie bylo troche problemu z porozumiewaniem sie po angielsku (a teraz pytanie czy wszyscy Polacy sa w stanie wytlumaczyc droge w obcym jezyku?), tak ostatnio bylam bardzo mile zaskoczona. Nie tylko kazda zaczepiona przeze mnie osoba chetnie pomagala, nawet jesli ich angielski nie byl na wysokiem poziomie, to jeszcze wyciagala swoje iphony zeby pokazac na mapie. Przed wyjazdem słyszałam opinię, że czasy Francji- elegancji już minęły, a ja miałam to szczęście, żeby jednak obserwować ją na ulicach „mojej” paryskiej dzielnicy.Moze to kwestia tego gdzie sie udajemy? Paryz najfajniej zwiedzac nie za szybko, niekoniecznie w pobliżu paryskich przybytków turystyki masowej.

    • Jakbyśmy pisały o zupełnie innych miastach :) Myślę, że faktycznie to kwestia miejsc, po których się poruszamy. Za drugim razem człowiek nie pcha się już w te najbardziej turystyczne miejsca, więc poznaje się miasto z zupełnie innej perspektywy. Ja tak mam na przykład z Londynem – z podróży na podróż coraz bardziej mi się podoba.

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s