Z powrotem w Londynie! Sherlock Holmes, Camden Town i London ZOO.

ldn00

Lubię wracać do Londynu. Chociaż sprawia wrażenie kameralnego, małego, przytulnego miasta, to jest ogromną metropolią, w której mieszają się różne kultury, historie, języki i przekonania. Czuję się tu świetnie i po powrocie do domu tęsknię za tym duchem multiculti, gdzie każdy znajdzie swoje miejsce, jest akceptowany i równy. Zobaczyłam tu już prawie wszystko, co chciałam zobaczyć. Ale jest jedno miejsce, do którego zawsze wracam. Regent’s Park.

Park należy do Parków Królewskich i zajmuje 160 hektarów. Jest to naprawdę ogromna przestrzeń, w której znajduje się kilka boisk do piłki nożnej i krykieta, ogrody różane i wielkie Zoo. Z Camden Town łączy go Kanał Camden. Na południe od Parku rozciąga się osławiona Baker Street, od której zaczynamy spacer.

Naszym celem jest muzeum Sherlocka Holmesa. Wysiadamy więc na stacji Baker Street i kierujemy się w stronę domu numer 221b. W połowie drogi zatrzymuje nas kolejka. Stoimy w niej swoje, około godziny (wcześniej trzeba kupić bilety w sklepie z pamiątkami, po prawo od okupowanych drzwi), wokół głównie Azjaci. Zastanawiamy się skąd taki boom na Sherlocka aż tak daleko. Kiedy jesteśmy tuż przy wejściu, odbębniamy jeszcze standardowe fotki w drzwiach i możemy wchodzić.

ldn1a-horz

Całe muzeum urządzone jest jako autentyczne mieszkanie Sherlocka i Watsona, tak, by jak najwięcej szczegółów zgadzało się z pierwowzorem. Mamy tu nawet ostrzelaną ścianę, sprzęty chemiczne i podręczniki anatomii. Deski skrzypią i gdzieniegdzie przemykają sprzątaczki w stroju Mrs. Hudson. Jesteśmy zawiedzeni, że dość dokładne obejrzenie wystaw zajęło nam nie więcej niż 15 minut. Dla nas to kompletna strata czasu i pieniędzy. Kupujemy kanapki i idziemy je zjeść przy rzeczce w parku.

ldn2a-horz

ldn03-horz

 

Ruszamy w stronę Zoo. Jesteśmy trochę Zoo-bzikami, wybaczcie. Po czterech godzinach szybkiego spaceru między wybiegami jesteśmy kompletnie padnięci. Po takich ogrodach zoologicznych możemy chodzić zawsze! Zwierzęta mają tu świetne warunki, widać, że są szczęśliwe. Ogromne klatki, mnóstwo miejsca do biegania, sporo miejsc, w których czują się jak w naturalnych warunkach. Są też specjalnie utworzone otwarte wybiegi, gdzie wchodzimy bezpośrednio w świat zwierząt – bez klatek, kratek, siatki czy szkła. Ptaki latają nam nad głowami, małpki skaczą przed oczami, a leniwce są na wyciągnięcie ręki. Tego jeszcze nie widzieliśmy! Jesteśmy wniebowzięci. Jeśli Zoo, to tylko takie. I warte jest ogromnych pieniędzy, jakie trzeba na nie wydać (25 funtów).

ldn4

ldn5

ldn6

Wybieg dla goryli był ogromny!

ldn7

Drodzy Państwo, oto najlepsza modelka w całym Zoo – Sus Barbatus, czyli Świnia Brodata.

ldn8

DSCN9619

ldn9

 

Totalnie głodni i wymęczeni, ostatkiem sił docieramy na Camden Town, tym razem z innej strony niż zawsze. Trafiamy na przepyszną chińszczyznę, którą zjadamy w… stajni. Camden było kiedyś ośrodkiem konnym, pełnym stajni. Ślady historii zostały do dzisiaj. Chociaż dzielnica uchodzi za raj dla każdej subkultury (a przynajmniej uchodziła, teraz mamy turystyczną papkę), to duch pozostał. Mamy spory, wybrukowany Stable Market, ze wspaniałą perełką w podziemiach – Horse Tunnel Market. Jest utrzymany w klimacie stajennym, gdzie poszczególne boksy to stoiska z ubraniami, kosmetykami i innymi. Trafiamy tam, kiedy jest już zamknięty, ale nadal robi wrażenie.

ldn91-horz

lnd92 tooo

Kupujemy cydr i idziemy nad kanał. Pozwalamy odpocząć zmęczonym nogom, sączymy ten napój bogów i patrzymy przed siebie z łezką w oku, bo już jutro musimy wyjeżdżać.

Reklamy

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s