Wilno, dzień pierwszy.

Don’t understand a word? Try Podczytywka in English.

 

wilno6Mleczne Podróże podały, że na Dzień Kobiet SimpleExpress ma promocję. Grzech było nie skorzystać. I tak weekend majowy w świetnym towarzystwie spędziłam w Wilnie.

Przerażało nas, że w miasteczku, które ma zaledwie kilka fajnych miejsc na TripAdvisorze, mamy spędzić cztery dni. Co robić? Gdzie iść? Co zwiedzać? Czy nie będzie nudno?

Absolutnie nie!

 

 

 

 

 

Świetnie było odpocząć od krakowskich korków i złego powietrza. Od biegnących gdzieś ludzi i wiecznego spoglądania na zegarek. Wilno żyje własnym życiem i ma zadziwiająco inny klimat, choć przecież wydawałoby się, że taki nasz, polski.

Nasz weekend majowy trwał dzień dłużej niż innych – pomiędzy środą a czwartkiem w mieście widać było ogromną różnicę. Jeszcze w środę dość puste Wilno, wypełnione miejscowym, niezrozumiałym dla nikogo językiem, już w czwartek było gwarnym i całkiem tłocznym królestwem turystów z Kraju Cebuli. Dosłownie.

A teraz kilka klatek z wędrowania po Wilnie:

wilno1

Czwartym pasażerem był Pingwin, dla którego była to pierwsza tak daleka podróż. I wcale nie marudził!

wilno2

Jadąc SimpleExpress pamiętajcie, żeby wybrać końcowy przystanek Dworzec. Ponieważ Panorama to nie Hotel Panorama w samiutkim centrum, który pokazuje Google Maps, tylko centrum handlowe i wileńskim City. Jakieś 5km od turystycznych rejonów miasta. I naszego hostelu. Niemniej, dzięki niespodziewanym dłuższym spacerze widziałyśmy m.in. Pomnik Wolności i niesamowite, nowoczesne budynki, jakie chciałabym widywać codziennie w Krakowie.

wilno3

wilno5

 Spacer wzdłuż Vilni. Jak się później okazało – jeden z naszych codziennych rytuałów. W celu badania zjawiska socjologicznego, jakim są pracownicy biurowi-nudyści, wygrzewający się na słońcu po pracy. W samym centrum miasta.

 

wilno4

Pingwin Podróżnik i chwila odpoczynku po godzinnym marszu. I wtedy okazało się, że pomyliłyśmy drogę.

wilno7

Budynek, który okazał się moim ulubionym. I to o każdej porze dnia i nocy.

wilno8

1 maja Litwa obchodziła 10 rocznicę dołączenia do UE. Litwini to chyba bardzo pozytywni ludzie – na pewno świętowali tego dnia bardziej niż Polacy.

wilno10

Flaga Użupis. Jeśli nigdy nie słyszeliście o Republice Zarzecza, odsyłam Was do Wikipedii. Porównują ją z paryskim Montmartre. Nas absolutnie zauroczyła wizja niepodległego państwa artystów w mieście, a kiedy okazało się, że nasz hostel znajduje się właśnie tam, nic więcej nam do szczęścia nie było potrzebne. No, może oprócz litewskich trunków.

wilno12

Zmęczone, padnięte i wygłodniałe chciałyśmy paść na ryjki i wstać dopiero rano. Ale fakt, że jeszcze nie widziałyśmy wszystkiego postawił nas na nogi i w ten sposób do wieczora zrobiłyśmy kolejne tysiąc kilometrów. A ile pięknych kamienic widziałyśmy!

w13

w14

Spacerując Vilniaus gatve (ulicą Wileńską), koniecznie znajdźcie bramę numer 41. Niepozorne miejsce z ogromnym potencjałem! Trafiłyśmy akurat na koncert niezależnego zespołu z tych, które instrumenty robią z czegokolwiek. Zebrało się tam naprawdę dużo stylowych, młodych ludzi, na których tle nieźle się wyróżniałyśmy w naszych turystycznych portkach, bluzach i trampkach.

w20

Dzień pożegnałyśmy na głównym placu przy katedrze,  po tak konkretnym spacerku musiałyśmy odpocząć. Następnego dnia do naszej drużyny miał dołączyć mój Brodacz!

Jeśli chcecie być na bieżąco, zapraszam do śledzenia mnie przez bloglovin:
Follow on Bloglovin

Reklamy

2 thoughts on “Wilno, dzień pierwszy.

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s