Kronika polskiej animacji: Danny Boy, Piotruś i Wilk

tło końcowe

Ostatnią wizytę w Se-Ma-Forze (o czym napiszę później) zakończyliśmy seansem filmowym. Mogliśmy obejrzeć dwa krótkie metraże, więc wybraliśmy „Danny Boy’a” i oskarowego „Piotrusia i Wilka” (nagroda za najlepszy film krótkometrażowy – wiecie, że jest to najdłuższy nagrodzony krótki metraż w historii?). Pewnie znacie moją miłość do filmów krótkometrażowych, stąd rozumiecie, na sali byłam w swoim świecie. Jak mi się podobało? Czytajcie dalej :)

Danny Boy

danny_boy_17

Mamy historię miasta, które potraciło głowy z różnych powodów. Głów nie mają mieszkańcy, zwierzęta i pomniki. Główę ma jedynie tytułowy Danny. Ludzie żyją w tym mieście, potykają się, potrącają na ulicy, błądzą gdzieś, wchodzą pod samochody, giną. I w tym wszystkim ten jeden Danny, niepasujący do ogółu, samotny. Tylko on widzi, co się dzieje, ale i tak ślepo wpada na dziewczynę, która wtedy zwraca jego uwagę. Nie pasuje do niej, a ona do niego. Mimo to Danny zakochuje się i… traci dla niej głowę. Ile osób, tyle interpretacji (widać to np. na filmwebie) – ja podaję tę, którą przekazała mi pani, opowiadająca o tym filmie w Se-Ma-Forze. Jak ja widzę ten film? Może nie jest nad wyraz ambitny i głęboki, ale zmusza do myślenia i wywołuje dyskusje. Rodzi w naszych głowach pytania: czy naszym życiem kieruje przypadek, czy my? Czy jesteśmy w stanie zapanować nad nim? Czy potrafimy być indywidualistami, czy też może wolimy robić to, co inni? Ciekawy film, który warto obejrzeć m.in. ze względu na scenografię.

Piotruś i Wilk

piotrus_i_wilk_02

Kompletnie inna jakość, kompletnie inny świat. Nie można się dziwić, że film dostał Oskara, skoro każdy szczegół w nim jest dopracowany, lalki przepiękne, a montaż mistrzowski. Dzięki temu, oglądając Piotrusia i Wilka zapominamy, że to animacja lalkowa – mamy wrażenie, że to film rysunkowy. Zachwycają też ogromne, śliczne oczy chłopca i sama historia. Mamy tu wszystko – miłość, przyjaźń, odwagę, przygodę, dobre i złe charaktery, trochę dziecięcej naiwności i to, co określa się mianem „złotego serca”. Najciekawsze jest to, że każdy z nas może znaleźć w filmie trochę z siebie – czy to chodzącego codziennie po zakupy biednego dzieciaka, mieszkającego tylko z dziadkiem, czy żyjącego w swoim świecie chłopaka, którego jedynym przyjacielem jest gęś, albo takiego szukającego przygód i odkrywającego nowy świat, mimo że starsi powiedzieli „tam nie wolno chodzić”, czy może takiego, który za wszelką cenę jest w stanie ratować swoich przyjaciół. W Piotrusiu jest po trochu każdego z nas, dlatego ta historia jest tak piękna i tak dotykająca.

 

Po tym, co ostatnio serwują nam w kinach (Wilk z Wall Street, Nimfomanka i ogólnie przewagę ciała i seksu nad jakimikolwiek innymi wartościami) fajnie jest obejrzeć coś innego, coś, co nie będzie dla nas tylko durną rozrywką po całym tygodniu ciężkiej pracy. Myślcie, wybierajcie właściwie, rozwijajcie się i uczcie się na błędach.

Miłego dnia!

Reklamy

4 thoughts on “Kronika polskiej animacji: Danny Boy, Piotruś i Wilk

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Log Out / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Log Out / Zmień )

Facebook photo

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Log Out / Zmień )

Google+ photo

Komentujesz korzystając z konta Google+. Log Out / Zmień )

Connecting to %s