KSIĄŻKA: Małgorzata Musierowicz "Czarna Polewka"

Przemeblowane, dokładnie wysprzątane lokum, jeszcze nigdy nie było miejscem tak przyjemnym do czytania książek. Siedząc wygodnie na łóżku, a czasem leżąc, to na plecach, to na brzuchu, próbowałam Czarnej Polewki.

I byłam bardzo zaskoczona. Pomysł na przeczytanie jej tuż po Żabie, był strzałem w dziesiątkę. Tom siedemnasty jest tak naprawdę dokończeniem tomu szesnastego, choć jakimś takim… nie do końca wiem jakim. Cóż, do gustu przypadł mi jedynie wątek Hidegardy i bliźniaków. Nie mogłam opanować śmiechu, gdy czytałam o bójce Żeromskich. Poza tym Piotrek jest tak bardzo podobny do Bernarda, którego wręcz uwielbiam!

Pozostałe historie – przerysowane, mdłe, lekko bezsensowne. Jakoś nie mogłam się przekonać do miłostek Ignasia (w ogóle zresztą rzecz z Dianą do mnie nie trafia) – już bardziej sympatycznym wydaje mi się być wątek Józinka i Trolli, bardziej zabawny niż poważny. Nie trafiły do mnie też Ignacego G. Stryby zapędy detektywistyczne, jak również dążność szybkiego zamążpójścia, nie tyle u Róży i Fryderyka, co u Tygrysa i Wolfiego. Nie-do-końca-wiadomo-jakie zakończenie także mnie nie zadowoliło. Ale… dzięki temu szybciej sięgnę po Sprężynę.

Reklamy

Podziel się swoim zdaniem.

Wprowadź swoje dane lub kliknij jedną z tych ikon, aby się zalogować:

Logo WordPress.com

Komentujesz korzystając z konta WordPress.com. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie z Twittera

Komentujesz korzystając z konta Twitter. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Facebooku

Komentujesz korzystając z konta Facebook. Wyloguj / Zmień )

Zdjęcie na Google+

Komentujesz korzystając z konta Google+. Wyloguj / Zmień )

Connecting to %s